-
Zmiany w stołówkach wojskowych
Proces profesjonalizacji polskiej armii wymusza wiele zmian i modernizacji w funkcjonowaniu jednostek wojskowych. Większość z nich wiąże się bezpośrednio z definitywnym odstąpieniem od utrzymywania zasadniczej służby wojskowej i przejście na struktury czysto zawodowe. Kiedy z końcem ubiegłego roku koszary opuścili żołnierze popularnej „zetki” swoje pierwotne znaczenie straciły sale żołnierskie, kluby z grami i telewizją, kantyny otwarte do godzin wieczornych, a także stołówki.
Stołówka żołnierska, która jeszcze w zeszłym roku przygotowywała posiłki dla setek żołnierzy służby zasadniczej, dziś właściwie żywiłaby tylko służby dyżurne pełniące 24 godzinne dyżury. Za zgodą kierownictwa MON wszyscy żołnierze i pracownicy wojska mogą od początku bieżącego roku korzystać z dotowanych obiadów. Pozwoli to utrzymać stołówkę w dobrej kondycji z jednoczesną korzyścią dla wszystkich pracujących w strukturach wojska.
Nowa oferta spotkała się jak dotąd z bardzo dużym zainteresowaniem, zwłaszcza, że przy stosunkowo niskim koszcie, jakość i różnorodność dań jest bardzo dobra. O estetyce przyrządzania i podawania posiłków nie trzeba wspominać, ponieważ, jak mówi szef logistyki Brygady podpułkownik Jerzy Iwanicki: „nasi <<żywnościowcy>> mają to we krwi”. W końcu to nasz kucharz był w składzie drużyny, która w październiku 2008 roku zdobyła dwa brązowe medale w Międzynarodowej Olimpiadzie Kucharskiej w Niemczech. Wojskowi kucharze pokazali wówczas, że potrafią gotować nie tylko grochówkę i zaskoczyli wszystkich menu, którego nie powstydziłaby się najlepsza restauracja.
Być może nie tak łatwo będzie uprosić naszych kucharzy o przygotowanie zwycięskiej pianki z gęsiej wątróbki na pierniku, z piwną galaretką i rodzynkami, ale jak do tej pory na obiady narzekać z pewnością nie można.
Źródło: http://www.polska-zbrojna.pl/