-
Ukryty strzelec
W Wojsku Polskim przez wiele długich lat pojęcie "snajper" nie funkcjonowało. Stosowano termin "strzelec wyborowy", mimo że różnica między nimi wbrew pozorom jest bardzo duża.
Działania strzelca wyborowego mieszczą się w ramach drużyny, do której należy, wspierając ją ogniem precyzyjnym. Musi obezwładniać cele, będące poza zasięgiem partnerów z zespołu. Na ogół obsługuje ckm. Jego obiektami są głównie dobrze okopani i osłonięci żołnierze wroga. Strzelcy wyborowi działają najczęściej na dystansie 600-800m, rzadziej jest to 1000-1200metrów. Broń, którą się posługują to na ogół karabiny samopowtarzalne, rzadziej powtarzalne z lunetami o powiększeniu 4-6x. Snajper natomiast charakteryzuje się przede wszystkim prawem do samostanowienia, nie jest zależny od większych pododdziałów. Najczęściej działa w tak zwanej "parze snajperskiej", składającej się ze strzelca i obserwatora, czasem jest to grupa snajperska (4-6 osób). Zakres jego obowiązków obejmuje obserwację nieprzyjaciela, zwalczanie wrogich snajperów, eliminowanie dowódców czy niszczenie sprzętu. Różnica polega także w uzbrojeniu. Snajper posługuje się karabinem powtarzalnym, o zwiększonym kalibrze i stanowczo większym zasięgu. W tym przypadku trafienie w cel z odległości dwóch kilometrów jest manewrem całkowicie zamierzonym.
Według wielu wojskowych ekspertów będąca dotychczas w użyciu nazwa strzelec wyborowy powinna zostać zastąpiona ogólnie przyjętą w świecie (stosowane powszechnie także w innych armiach NATO) dla żołnierza tej specjalności nazwą snajper. Słowo to, pochodzące od angielskiego „snipe”, jest bardziej adekwatne, znaczy bowiem tyle, co strzelać z ukrycia. Jest to więc żołnierz zdolny do przenikania na teren przeciwnika oraz ukrycia się, wykorzystując w tym celu środki kamuflujące. Następnie jego zadanie polega na rażeniu i niszczeniu celów przy użyciu karabinu powtarzalnego.
W Polskich Siłach Zbrojnych od wprowadzenia (połowa lat sześćdziesiątych) samopowtarzalnego karabinu wyborowego SWD (Snajperskaja Wintowka Dragunowa) praktycznie nie były prowadzone działania dążące w kierunku poprawy sytuacji sprzętu oraz szkolenia strzelców wyborowych i snajperów. Przyczyny takiej sytuacji były dość jednoznaczne. Jednym z powodów była obowiązują doktryna wojenna, według której w obliczu wojny nuklearnej jednostka miała niewielkie znaczenie. Wtedy liczyły się brygady i dywizje. Innym powodem jest traktowanie strzelców przez wroga. W zależności od kraju, są oni paleni żywcem, podrzyna się im gardła, natomiast dla kobiet-snajperek masowy gwałt jest oczywistością. Nie ulega wątpliwości, że kiedy strzelec wyborowy dostanie się do niewoli, nie ma dla niego ratunku. Znaleziony przy żołnierzu karabinek snajperski to dla niego wyrok śmierci. Jest to wiedza znana strzelcom wszystkich armii, nie ma jednak znaczącego wpływu na "popularność" tego zawodu – wciąż rośnie liczba kandydatów chcących zajmować się tą profesją.
W Polsce niechęć do snajperów także była obecna, jednak opór wobec nich zaczął maleć kiedy z misji w Iraku zaczęły przylatywać pierwsze trumny. Nasi żołnierze (mający za sobą zaledwie dwutygodniowe szkolenie) nie dorównywali skutecznością swoim zachodnim odpowiednikom. Pojawiły się problemy psychiczne oraz kłopoty ze snem. Te oraz wiele innych kryzysowych sytuacji w polskiej strefie miało decydujący wpływ na powstanie pierwszej polskiej szkoły strzelców wyborowych, co nastąpiło dość niedawno – w 2008 roku. Początki nie należały do najłatwiejszych, brakowało między innymi specjalistycznego sprzętu, amunicji oraz wykwalifikowanej kadry instruktorów. Trzeba było również zmienić prawo, bowiem wcześniej w WP jedynie szeregowy mógł być strzelcem wyborowym. Niezwykle cenna okazała się pomoc policyjnych snajperów oraz operatorów GROM-u, ponieważ tylko oni dysponowali odpowiednim doświadczeniem. Polska armia staje się nowocześniejsza i skuteczniejsza także dzięki doświadczeniu misyjnemu.
W stosunku do punktu startu obecnie zmieniła się taktyka i zakres szkolenia. Strzelcy wyborowi zostali wyodrębnieni z pododdziałów i zebrani w sekcjach podległych bezpośrednio dowódcy batalionu. Zmianie uległa także taktyka - podstawą jest działanie pary snajperskiej, składającej się ze strzelca i obserwatora, z możliwością podziału ról. W wyniku tego procesu obaj żołnierze przechodzą jednakowe szkolenie. Aktualnie na wyposażeniu głównym karabinem wyborowym jest fiński SAKO TRG-21/22 kalibru 7,62mm. Dodatkowo 17 Brygada Zmechanizowana w Międzyrzeczu (gdzie odbywa się szkolenie) ma być wyposażona we wszystkie rodzaje broni strzeleckiej wykorzystywanej w wojsku polskim.
Aby zostać snajperem należy spełniać szereg warunków. Oprócz bycia zawodowym żołnierzem trzeba przejść selekcję, posiadać nieposzlakowana opinię, zdany egzamin z wf-u na ocenę „5” oraz „sokoli wzrok”. Obowiązkowe są także testy psychologiczne. Czasami może to jednak nie wystarczyć, ponieważ do szkolenia wyznaczani są jedynie najlepsi z jednostek lądowych, a decyzję podejmuje dowódca danej jednostki. Kurs, na który może się dostać jedynie 16 żołnierzy zaczyna się egzaminem, składającym się z części praktycznej i teoretycznej. Kandydat będzie go zdawał przed komisją rekrutacyjną w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych. W jego zakres wchodzi rozmowa kwalifikacyjna oraz sprawdzian strzelecki. Po zdaniu egzaminu przyszły snajper będzie miał przed sobą dziesięć tygodni szkolenia, po których otrzyma specjalny certyfikat.
To czy przyjęta formuła szkoleń oraz wyposażenie są zadowalające rozstrzygnie czas. Niewątpliwie powstanie "Szkoły Snajperów" jest krokiem w odpowiednim kierunku. Udział w misjach jest ciężką i trudną pracą, często też niewdzięczną. Wprowadzane zmiany mają przyczynić się do zwiększenia skuteczności nie tylko naszych zagranicznych kontyngentów wojskowych, ale także całych Wojsk Lądowych. Tym samym zwiększa się bezpieczeństwo samych żołnierzy.
Piotr Stępiński