-
Medycy z ,,Czarnej Dywizji" w akcji
13 lipca grupa zabezpieczenia medycznego z 5. Lubuskiego pułku artylerii (5Lpa) udzieliła wsparcia organom ścigania poszukującym niebezpiecznego przestępcy, który postrzelił policjanta będącego na służbie.
-Do strzelaniny doszło około godz. 1.00 w nocy z niedzieli na poniedziałek. Patrol policji próbował zatrzymać do kontroli samochód osobowy marki peugeot. Kierowca ominął jednak radiowóz i zaczął uciekać. Funkcjonariusze ruszyli w pościg. Po chwili udało się zablokować pojazd uciekiniera. Wtedy mężczyzna wysiadł z samochodu i uciekał pieszo. Gdy policjanci biegiem ruszyli za nim, ten sięgnął po broń i zaczął strzelać. Kule trafiły jednego z funkcjonariuszy w oba uda. Drugi, widząc rannego partnera, natychmiast udzielił mu pomocy i wezwał wsparcie. Bandycie niestety udało się uciec - to nie scenariusz rodem z filmu sensacyjnego, lecz prawdziwa historia śledzona przez media w ostatnich dniach, w której udział wzięli żołnierze z sulechowskiego pułku.
Zaangażowanie ratowników medycznych w akcji poszukiwawczej wynika z procedury włączenia wojskowej służby zdrowia w system ratownictwa medycznego i współdziała w tym obszarze z instytucjami cywilnymi. Charakter zdarzenia nie wykluczał, że w prowadzonych przez organa ścigania działaniach dojdzie do innych niosących niebezpieczeństwo zdarzeń.
Powyższy przykład pokazuje jak różne i nieoczekiwane zadania mogą spotkać wojskowych medyków -Wiemy, że poszukiwany przestępca może być uzbrojony i niebezpieczny, ale naszym zadaniem jest gotowość do niesienia pomocy medycznej w przypadku zaistnienia takiej potrzeby. Na szczęście nie doszło do niebezpiecznych sytuacji - powiedziała mł. chor. Justyna Ryś z grupy zabezpieczenia medycznego pułku.
Tekst i zdjęcie: kpt. Sławomir Kaczmarczyk